Wydawnictwo „e media”

HELP DESK

Gadu-Gadu | Kontakt poprzez formularz

tel.: +48 782 emedia (782 363 342)

Gadu-Gadu | e-mail

Ewa lubi nasze książki, a Ty?
Strona książki na Facebooku

Promocja w e-księgarni „e media”

Promocja
Cena: 49.99 zł 41.99 zł

Polecamy:

Ewa Cielesz: Co za gwiazdami - okładka

Ewa Cielesz
Co za gwiazdami

Zobacz więcej»

Dzisiejsi solenizanci

Sprawdź ich cechy charakteru:

Erazm »
Katarzyna »

w mobilnym serwisie imiona.mobi

„Naród, który mało czyta, mało wie. Naród, który mało wie, podejmuje złe decyzje — w domu, na rynku, w sądzie, przy urnach wyborczych. Niewykształcona większość może przegłosować wykształconą mniejszość — to bardzo niebezpieczny aspekt demokracji”.

Jim Trelease, autor książki „Read-Aloud Handbook” (Podręcznik głośnego czytania)

Dodaj do profilu: facebook twitter

Rozmowa z Adrianem Lukoszkiem, autorem poradnika „Tajemnica Adriana”

informacja o książce

O drodze do lepszego życia, postanowieniach oraz o tym, jak smakuje świadomość schudnięcia, z Adrianem Lukoszkiem, autorem książki „Tajemnica Adriana” rozmawia Bożena Wieczorek:

Bożena Wieczorek: Schudł Pan ponad 120 kg w niecały rok. Kim jest dziś Adrian Lukoszek?

Adrian Lukoszek: Kim jestem? Hm! Jestem szczęśliwym i — co najważniejsze — lżejszym człowiekiem.

— Zapomniał Pan dodać, że również człowiekiem, który spełnia teraz swoją misję, niosąc pomoc otyłym.

Owszem. Wielką radość i satysfakcję daje mi w tej chwili niesienie pomocy ludziom, którzy jej potrzebują. Często proszą o poradę dotyczącą mojej diety, czasem jest to potrzeba szczerej rozmowy, zachęty do działania, a niekiedy nawet wsparcia duchowego. Nie ma tutaj sztywnych reguł, gdyż każda z tych osób jest indywidualnością.

— W niedawno wydanej książce „Tajemnica Adriana” czytamy: „Silna wola, upór i wiara – te trzy cechy stanowią klucz do naszego sukcesu”. A jednak Panu potrzebny był jeszcze bodziec, by zacząć walkę z otyłością…

— Tak, to prawda! Słowa mojego młodszego synka „Tato, chciałbym mieć cię szczupłego, tak jak inni tatusiowie kolegów z przedszkola” trafiły w moje serce. Wtedy zdałem sobie sprawę, jak wielki jest mój problem. Taki bodziec stanowi niekiedy ostatni ratunek. Potem tylko silna wola oraz upór… no i sukces murowany.

— A gdyby z ust syna nie padły wspomniane słowa…

— Mogę śmiało powiedzieć, że gdyby nie słowa syna, byłbym nieszczęśliwym człowiekiem. Oprócz otyłości miałem problemy z nadużywaniem alkoholu. Lubiłem piwo oraz dobre drinki. Piłem i jadłem – to połączenie nie przynosi dobrego efektu. Wręcz przeciwnie, po spożyciu alkoholu miałem podwójny apetyt. Powoli siadały mi stawy, byłem bardzo zmęczony. Pot lał się ze mnie na każdym kroku. Moje życie nie wyglądało ciekawie…

— A jednak udało się wygrać z problemem. Co było trudniejsze – życie ze 220 kg czy pierwsze tygodnie odchudzania?

— Dobre pytanie. Życie człowieka z tak dużą wagą nie jest lekkie. 120 zbędnych kilogramów wagi to balast porównywalny do 120-kilogramowych torebek cukru, które człowiek musi, chcąc nie chcąc — dźwigać każdego dnia. Przez pierwsze dwa tygodnie było ciężko, ale ja uparcie trwałem w postanowieniu. Bóle wściekłego na mnie brzucha i zawroty głowy nie przeszkodziły mi w dalszej walce z otyłością. Dziś wiem, że jeśli człowiek zdoła przetrzymać dolegliwości dwóch pierwszych tygodni diety, to dalsza droga jest prosta.

— Jak radził Pan sobie z faktem, że właściwie nikt nie wierzył w to zwycięstwo?

— Nikt mnie wtedy nie interesował. Myślałem tylko o sukcesie. Wiedziałem, że mi się uda. Teraz zdaję sobie sprawę, kim jestem dla osób, które kontaktują się ze mną i proszą o pomoc. Wierzę w te osoby oraz w ich zwycięską walkę z otyłością. Ja dałem sobie radę z niewiarą bliskich. Jednak wiem, że taka wiara w drugiego człowieka — a właściwie w jego sukces — jest bardzo potrzebna.

— Otrzymał Pan setki listów z gratulacjami i prośbami o pomoc. Częściej piszą kobiety czy mężczyźni?

— Zdecydowanie kobiety. Piszą kobiety, które pragną podobać się swoim mężom, chłopakom oraz te, które chcą po prostu czuć się lepiej. Doskonale je rozumiem. Otrzymuję również wiele listów od panów, którzy — tak jak ja — chcą poczuć się docenieni przez odmienną płeć. Odpisuję wszystkim. To moja misja i chcę się z niej dobrze wywiązać.

— Najmłodsza osoba, która napisała to…

— Najmłodsza osoba to trzynastoletnie dziecko. Niestety, jeśli chodzi o dzieci, nie mogę polecić tak mało kalorycznej diety, gdyż osoby dojrzewające potrzebują innego zestawienia menu codziennego. Wiem coś na ten temat, sam mam dwójkę chłopców. Nie oznacza to jednak, że nie rozmawiam z rodzicami tych pociech.

— Jaki e-mail bądź list szczególnie utkwił Panu w pamięci?

— To była błagalna prośba kobiety, która chciała pomóc swojemu mężowi w walce z ogromną otyłością. Nadwaga była już tak dokuczliwa, że musiał on poruszać się o kulach. Pomogłem tyle, ile mogłem. W efekcie, po trzech miesiącach, otrzymałem e-maila od tej pani — oznajmiła, że mąż może już poruszać się o własnych siłach, bo pozbył się 30 kilogramów.

— Czyli utrzymuje Pan kontakty z ludźmi, którzy poprosili o pomoc?

— Tak! Mam stały kontakt z osobami, które niegdyś napisały do mnie. Organizuję dla nich również spotkania i warsztaty zrzucania wagi metodą Adriana Lukoszka, podczas których dzielę się moimi przeżyciami.

— Biorą w nich udział także dzieci i młodzież?

— W warsztatach moją metodą uczestniczą tylko dorośli. Jeśli chodzi o dzieci oraz młodzież to spotykam się z nimi indywidualnie i rozmawiamy w obecności rodziców. Po prostu nie mogę wziąć odpowiedzialności za niepełnoletnie osoby.

— Kiedy ostatnio stał Pan na wadze? Czy łatwo utrzymać teraz stały ciężar ciała?

— Trzeba kontrolować masę ciała, ale nie do przesady. Raz na dwa tygodnie w zupełności wystarczy. Utrzymać wagę to nie jest łatwa sztuka. Nie można sobie odpuścić. Osobiście trzymam się wcześniej ustalonych przez siebie zasad i nieźle na tym wychodzę. Dla mnie to nie dieta, ale zmiana stylu życia — do końca życia.

— Zrezygnował Pan między innymi z alkoholu. Czy już nigdy nie wypije Pan kieliszka wódki, np. za czyjeś zdrowie?

— Hm! Trafne pytanie. Czy już nigdy…? Myślę, że „nigdy nie mów nigdy”. Odpowiem tak: Swoje już wypiłem, wiem, co to kac — ten związany z „wczorajszą” imprezą, jak i ten gorszy — moralny. Wiem, jak działa wtedy umysł. Kiedy człowiek pije, nie jest sobą. Alkohol jest produktem wysokokalorycznym. Mało tego! Te kalorie są puste. Reasumując — nie dosyć, że grubniemy, to jeszcze szkodzimy samym sobie. Myślę, że nie sięgnę po kieliszek… Dam radę.

— Dlaczego warto sięgnąć po książkę-poradnik „Tajemnica Adriana”? Komu ją Pan poleca?

— Książkę „Tajemnica Adriana” napisałem z myślą o ludziach, którzy mają podobny problem do mojego, czyli dla osób z nadwagą — otyłością. Napisałem, ponieważ mam dosyć kłamstwa. „Kup herbatkę! Wypij ! A jutro będziesz o 5 kg chudszy…” Takie i inne sposoby wyłudzenia pieniędzy od cierpiących przecież ludzi to boląca mnie rzeczywistość. Dlatego, poprzez moją książkę, chcę docierać do osób pragnących zmienić swoje życie na lżejsze i w zdrowy, a co najważniejsze, niedrogi sposób uzyskać upragnioną wagę, a także zgrabną sylwetkę.

— Może warto byłoby wydać książkę w innych językach, by pomóc także obcokrajowcom…

— Dokładnie! Moja książka za granicą to dobry pomysł, który „krąży” już w mojej głowie. Jestem świadom, że tam również istnieje problem otyłości. Dlatego mam nadzieję, że zrealizuję zamiar i, dzięki temu, jeszcze lepiej spełnię moją misję.

— Planuje Pan wydać inną książkę, np. kucharską?

— Nie myślałem o tym! Ale… czemu nie! Pomyślę .

— „Kocham muzykę. Uwielbiam śpiewać i ponoć robię to bardzo dobrze” – czytamy w książce. Myślał Pan o karierze muzycznej?

— O tak! To marzenie, które niestety już raz zaniechałem. Podczas odbywania zasadniczej służby wojskowej w Ełku, byłem również wokalistą–gitarzystą zespołu estradowego „Akselbanty”. Dostałem wtedy propozycję wstąpienia do pierwszego wówczas w Polsce zespołu taneczno-muzycznego „Czasza”. No i właśnie! Zrezygnowałem z propozycji. Żałowałem, lecz teraz nadszedł czas! Mam w sobie takiego „powera”, że chyba zrealizuję marzenia. Już skomponowałem utwory, napisałem teksty. Szybciutko skompletowałem zespół. Nadaliśmy mu nazwę Active Life i myślę, że niedługo pojawimy się z moją autorską płytą „Tajemnica”. Dwóch utworów z tego krążka „Moja tajemnica” oraz „Przyjaciel” można już posłuchać na „Youtube”. Dostaję „sygnały”, że osoby z problemami nadwagi słuchają tych piosenek i powraca im energia – siła do dalszej walki. Bardzo mnie to cieszy.

— Pana postanowienia w 2011 roku.

— Nie przytyć, nie zwariować, dalej pomagać! Stanąłem przed trudnym wyborem: Szukam pracy, a co za tym idzie, sprowadzam pomoc ludziom otyłym do minimum czy idę w kierunku niesienia pomocy i oddaje temu cały mój czas. Wybrałem drugą opcję. To jest już jak narkotyk. Obiecałem, więc dotrzymuję słowa. Chcę organizować coraz więcej spotkań w Polsce. Chcę być blisko osób z problemami nadwagi. Interesuje mnie również, jak już wspomniałem, pomoc za granicą. Tam też chciałbym dotrzeć z moim — że tak powiem — programem oraz z książką. Marzy mi się program cykliczny w TVP, w którym mógłbym coś ugotować i być z ludźmi przez cały czas. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na razie cieszy mnie fakt, że książka się sprzedaje a ludzie są szczęśliwsi, bo lżejsi.

— Życzę realizacji planów i dziękuję za rozmowę.

— Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich, którzy odchudzają się razem ze mną. Proszę, by trzymali za mnie kciuki. Jestem z Wami, Wy bądźcie ze mną!

Wywiady poza naszym serwisem:


Ostatnio wydane:

Bożena Błażkiewicz-Pasternak: Kanaryjskie smaki - okładka

Bożena Błażkiewicz-Pasternak
Kanaryjskie smaki

ISBN: 978-83-89401-43-4

Zobacz więcej»

Ilona Ewa Urban: Na strunach tęczy — zatrzymując peronowe zegary - okładka

Ilona Ewa Urban
Na strunach tęczy — zatrzymując peronowe zegary

ISBN: 978-83-89401-44-1

Zobacz więcej»

w dół w górę od początku




Wydawnictwo „e media” sponsoruje

Twórczość Stephena Kinga

Polecamy kompendium wiedzy w serwisie Stephen King — mistrz powieści grozy